Na początku kwietnia zakończyłem odbudowę Osy ale jeszcze pozostała kwestia rejestracji,posiadałem dowód rejestracyjny ale nie miałem umowy K-S.Po kilku tygodniach poszukiwań odnalazłem osobę która była właścicielką i mam umowę.30 kwietnia mam tablicę rej.w ręku i wielkiego banana na gębie.Przykręciłem tablicę i teraz próba,jadę do Koła(Turek -Koło 35km)do kumpla z który w 92r od Junaków zaczęliśmy moto przygodę.Pierwsze wrażenia były niesamowite Oska dobrze czuje się na krętych wąskich drogach,kilka razy na winklach przytarłem wydech,miękkie zawieszenia dobrze radzi sobie na nierównościach chociaż na dochamowywaniu głęboko nurkuje.prędkość na dotarciu 65-mi wystarczy,słabe hamulce i wibracje na kierownicy typowe dla motocykli z tych lat.Po kilku dniach jazdy przed każdą krzyżówką kciuk lewej ręki dalej szuka przełącznika kierunków(od 15 lat jeżdżę japonią)więc jazdy Osą trzeba się uczyć na nowo.Przyjemny też jest postój,zatrzymywanie się na parkingach zaraz pojawia się grupka ludzi.Młodzi nie wieża że to polskie,starsi wspominają,kobiety robią fotki,zdarzało się że na skrzyżowaniu zatrzymywały się pojazdy i sygnalizowano mi bym przejeżdżał pierwszy mimo że byłem na podporządkowanej.Trochę sie rozpisałem ale mimo moich 40 lat już dawno nic nie dało mi tyle dziecinnej frajdy co jazda OSĄ.Każdy z was czuje lub czuło to samo.Szkoda że dzisiaj pada deszcz...
Pozdrawiam wszystkich osiarzy.
