W dniu wczorajszym podczas zamykania licznika w Osie, do moich uszu dotarł od strony silnika charakterystyczny dźwięk : "buuuuuuuuuu........." , odpuszczam gaz , włączam sprzęgło i wytracam v-max stając na poboczu

.
Ale co to ?

Silnik nadal chodzi na wolnych obrotach ? Nie zgasł ? No to okey , w takim razie jadę dalej. Jedynka , sprzęgło i gaz .......a tu znowu "buuuuuuuuu..............." . Puszczam gaz , a silnik dalej sobie spokojnie pyrka na wolnych obrotach....hmmmm
Oho

pomyślałem: brakło paliwa ? Ale nie ... tankowane przecież niedawno. No to filtr paliwa przytkany se myśle...
Dobra, zsiadam , zrzucam "odwłok" i co my tu mamy ?
Na pierwszy ogień idzie filtr paliwa .Wciskam zatapiacz, paliwo w wężyku płynie , przelewa się przez komorę więc to nie filtr ....
No to kopę , silnik normalnie odpala, pyrka se na wolnych .....daję gazu i znowu "buuuuuuuu...." .
Szlag.....pewnie zapchana dysza główna..... ale jak , przecież jest filtr paliwa ? .....niemożliwe.
Dumam dalej.
Do domu "trochę więcej niż parę" kilometrów , więc nie uśmiecha mi się zrzucać gaźnika, tym bardziej że zaraz robi się ciemno.
Szukam kluczy czyli narzędziówki . Oczywiście nie mam bo ostatnio byłem Jawą na rajdzie "Polska B" i przełożyłem ją do Jawy .Noszz kur...
No dobra , skoro pracuje na "wolnych" a po dodaniu gazu robi "buuuu...." to opcje w zasadzie dwie

: dysza główna albo iglica.
Odkręcam nakrętkę od przepustnicy , wyciągam ją i ... nie ma iglicy ....co ? Nie ma ?! Jak to ?
Patrzę w gaźnik ... no jest

, siedzi w rozpylaczu .....no dobra to jestem "w domu" tzn . na poboczu.
Yyyyy.... a zapinka ?

Aby wrócić do domu przydałaby się jeszcze zapinka.
Patrzę na przepustnicę i leży sobie kuźwa królowa !

tzn. zapinka .
Całe szczęście że leży bo jakby jej nie było to miałbym problem .
Składam wszystko do kupy , odpalam silnik ... DZIAŁA , no to jak działa to dzida do domu .
