Klasykami zajmuję się hobbystycznie od dobrych 10 lat. W moim garażu stoi wiele aut i motocykli "z różnych bajek". Przez ekspansję moich zainteresowań do dość dużej skali czasem zdarza się, że zadzwoni "znajomy znajomego" z prośbą o jakąś pomoc w sprawie klasyka. Dokładnie w taki sposób trafiła do mnie Osa M50. Pewnego dnia dostałem telefon z zapytaniem czy nie pomógłbym w poszukiwaniach Osy nadającej się do wskrzeszenia. 2 tygodnie później już stała w kolejce, u mnie w garażu
Pozdrawiam.
