Jestem Mateusz, szczęśliwy posiadacz M52 z okolic Żywca. W jaki sposób to cudo znalazło się w moich rękach?
Około 4-5 lata temu jak sprzątaliśmy z dziadkiem szopę zobaczyłem ją po raz pierwszy i zapytałem się czy mógłbym ją sobie zreperować. Dziadek na to powiedział, że jest moja i mogę zrobić sobie z nią co tylko zechcę.
Przy okazji dowiedziałem się też, że dziadek miał jeszcze drugą taką, którą (bardzo dawno temu zutylizował na złomie).
Oczywiście jak to u dziadka - porządek musi być więc znalazły się zarówno dokumenty i jak i umowy. Znalazło się też trochę części zapasowych z egzemplarza, który wylądował na złomie
Krótko po tym jak ją wygrzebałem ze stodoły, z pomocą sąsiada po około 30 latach postoju oskę udało się odpalić. Udało mi się nawet zaliczyć około 200-metrowy przejazd!
Wtedy chyba się w niej zakochałem i stwierdziłem, że muszę ją odrestaurować. Byłem (z resztą dalej jestem) kompletnym laikiem jeśli chodzi o motoryzację.
Zabrałem się za rozkręcanie osy, szukanie informacji, nowego poszycia na gąbkę - wtedy też po raz pierwszy trafiłem na to forum jako czytelnik.
Niestety okres ten zbiegł się z rozpoczęciem przeze mnie nauki na uczelni, wyjazdem do innego miasta, reasumując - brakiem czasu.
Osa od tamtej pory leży w stanie w jakim ją znalazłem, z tym, że jest w połowie rozkręcona. Chciałbym to w tym roku zmienić!
Niestety nie mogę dokopać się do fotek z przed 5 lat ale postaram się wrzucić na ten czas jakąkolwiek fotkę.
AKTUALIZACJA: wgrywam fotkę, co prawda niewiele na niej widać. Kolor jest czerwony ponieważ ktoś kiedyś pomalował ją po lakierze zwykłą czerwoną farbą
