Oring powinien byc tak dobrany, aby po założeniu na tulejkę odległościową, delikatnie wystawał poza jej średnicę (0,2 - 0,3 mm). Po założeniu tulejki w karter, oring układa się (jest ściskany) uszczelniając tym samym połączenie. Jeżeli będzie za cieńki - nie będzie uszczelniał, jeżeli za gruby - nie włożysz tulejki, a jeżeli włożysz - zetniesz oring. Dlatego sugerowanie się tylko średnicą zewnętrzną i grubością oringu nie jest dobrm pomysłem. Poza tym oring nie może luźno „latać” na tulejce. Polecam więc zmierzenie średnicy tulejki w rowku pod uszczelniacz, kupienie oringu 1 mm mniejszego (wymiary oringu to AxB, gdzie A to średnica wewnętrzna, B grubość) i dobranie jego grubości metodą prób. Z doświadczenia wiem, że tulejki nie były robione z zegarmistrzowską precyzją i w niektórch wystarczył oring grubości 1,5 mm, a w innych 2 mm, miałem też przypadek, że rowek nie miał jednakowej głębokości na obwodzie tulejki

więc nie można tu raczej podać jednej, generalnej recepty dla wszystkich

Acha, pamiętaj także, aby nie montować uszczelnień na sucho
