Witam.
Osobiście tak sobie radzę z uszczelnieniem komory pływakowej:
-samą komorę (powierzchnię styku komory z korpusem) planuję wg potrzeby papierem 360 na szybie tak by nie było dużych ubytków na powierzchni
-gniazdo komory w korpusie docieram pastą zaworową (nakładam pastę na korpus gaźnika - podtoczenie na komorę - i kręcąc komorą docieram powierzchnię).
Tą metodą naprawiłem kilka gaźników w junakach.
UWAGA. Pegaz jest ze stopu aluminium, dlatego wszystkie czynności trzeba robić ostrożnie, bo to bardzo miękki materiał i łatwo przesadzić ze szlifowaniem. Po dotarciu wszystkie części należy umyć, żeby nie pozostało w gaźniku ścierniwo.
Pod nakrętką śruby centralnej jest uszczelka. Samą śrubę można uszczelnić hermtykiem na gwincie w korpusie gaźnika. Uszczelki wykonywałem z kringielitu (klinkieryt itp) o gr. 0,4 do 0,8 mm (jaki miałem pod ręką) teraz wykonuję z preszpanu (impregnowana tektura) a w junaku, pod komorą, mam o-ring (56 mm śr. zewnętrzna 2 mm grubość, czyli 52 mm śr. wewnętrznej - w sklepach różnie pytają więc podaję wszystkie wymiary).
Pod śrubę wkręcaną we "wkładkę" stosuję uszczelki fibrowe z kranów starej generacji.
Nigdy nie miałem problemów z uszczelnieniem, a jak Pegaz lał to zazwyczaj był za wysoki poziom paliwa albo wieszał się pływak.
Pozdrawiam
Flesz
p.s. do ustawiania poziomu mam starą mosiężną śrubę wkręcaną do "wkładki"z nawierconym otworkiem. Do niej przylutowałem rurkę fi 4 mm. Na rurkę nakładam przewód elastyczny (chyba ze spryskiwaczy z malucha) i sprawdzam poziom przy nakrętce śruby centralnej. Poziom reguluje się przez podginanie języczka na pływaku (trzeba odkręcić komorę, podgiąć języczek, zakręcić komorę, sprawdzić poziom itd). Nieco żmudna operacja, ale wykonalna

uff.... Nieco przydługawy post, ale mam nadzieję, że będzie pomocny.