Mam w posiadaniu od lat już nastu Osę M52. Wraz z bratem za psie wtedy pieniądze (choć gitarę trzeba było sprzedać) kupiliśmy osy M50 i M52. Były powiedzmy, że w nie najlepszym stanie, więc mieliśmy przed sobą dość spore wyzwanie. Jednakże jak to bywa, najpierw był czas, ale nie było kasy, później była kasa, ale nie było czasu. Teraz powoli znalazłwszy złoty środek stwierdziliśmy, że czas ożywić owady. Walka trwa. Część elementów już czeka gotowa, część jeszcze jest w rozsypce, ale ciąglę do przodu. W sumie mam wszystko, ale trzeba to i owo odnowić, wyprostować lub złożyć. Największy mój problem to silnik, gdyż mechanik ze mnie żaden i blachy (bo się blacharz ociąga), ale pomału coś się z tego wyłania. Na razie zajmuje mnie regeneracja amorków
Wstępem tyle.
Pozdrawiam wszystkich
Jacek
