Dzięki halcik za pomocne jak zawsze porady. Silnik naprawiony.
Pierścienie połamałem za pierwszym razem ponieważ w ogóle nie wiedziałem, że tam jest jakiś kołek na tym tłoku. Więc nic dziwnego, że skoro miałem je ułożone byle gdzie to przy próbie wciskania do cylindra od razu pękł.
Nowy pierścień udało się założyć bez problemu na tłok, zamki rzeczywiście dokładnie na godzinie 5 i 7. Po ściśnięciu i naolejowaniu cylinder wszedł przy drugiej czy trzeciej próbie, z tym że miałem pomoc drugiej pary rąk.
Tuleja podróbki helicoila w karterze też trzyma, szpilka wkręcona, głowica dokręcona i na razie wszystko szczelne. Przedmuchów nie ma, pali od pierwszego kopnięcia. Zastosowałem teraz uszczelkę ze sklepu gmoto, ona ma taką miedzianą obwódkę, poprzednio był sam klingieryt chyba i może dlatego przedmuchało.
Wczoraj przed północą i dzisiaj w dzień (jaki ciepły październik!) Osa zrobiła jeszcze troszkę hałasu
Kolejna rzecz w mojej maszynie do poprawienia to przednie zawieszenie. Strasznie myszkuje podczas jazdy i to nie jest wina tylko krzywych felg. Poza tym coś tam puka stalowo, tak jakby karoseria była luźna gdzieś albo jakby jakieś podkładki gumowej gdzieś zabrakło. Jak się zimno zrobi, to się za to zabiorę. Może też jakoś amortyzator trzeba zregenerować, bo strasznie miękki ten przód mam.