To też metoda, tyle że w końcowym rozrachunku najpewniej okaże się droższa niż kupno całego egzemplarza - tak przynajmniej wychodzi z moich kalkulacji.
Zysk taki, że wydatki rozkładają się na długi czas i mniej bolą. Patrząc na dzisiejsze ceny zakupu (czy to całego egzemplarza czy też części) i kosztów renowacji, zastanawiam się czy nie rozważyć kupna egzemplarza po "renowacji" i ewentualnie poprawić to i owo.
Drogi są różne i żadna nie jest jednoznacznie dobra, a na pewno wszystkie wymagają dziś sporego wydatku.
Z pewnością po skompletowaniu owada z części satysfakcja będzie niekwestionowana

.
Również trzymam kciuki i mocno kibicuję pozytywnego finału.