A ja się powtórzę:
Regenerowałem w zeszłym roku na wiosnę swojego oryginalnego pegaza U2 w Tucholi - u Pana Stybaniewicza ( gość od Pegazów , polecany na forum junaka) .
Gaźnik był kompletny z luzami na przepustnicy i nieszczelnym rdzeniem.
Uszczelniono rdzeń stosując opaskę uszczelniającą z teflonu oraz przetoczono gardziel przepustnicy, oraz wprasowano nowa tulejkę na przepustnicę.
Całość roboty - PERFEKT !
Po regeneracji gaźnik ustawiałem raz i od tamtej pory przejechałem ponad 1000 km do końca sezonu i nic nie musiałem ruszać przy gaźniku !
Cyka tak samo jak zaraz po pierwszej regulacji .
Trzyma stabilne wolne obroty, pali na zimnym po 2-3 kopach, silnik normalnie wkręca się na obroty , bez dziur w gazie i tym podobnych .
Czego chcieć więcej ?
Całość roboty z wysyłką trochę ponad stówkę .
Wczoraj poszedłem do garażu ( -13 'C ) ,do swojej Osy w celu wybudzenia jej ze snu zimowego . Przelałem porządnie gaźnik , opuściłem przepustnicę ssania, kopnąłem dwa razy , włączyłem zapłon i znów kopnąłem w starter.
Drum dum dum ... zgasła.
Ponowny kop i gada już normalnie .Po niecałej minucie podnoszę przepustnicę ssania i silnik chodzi sobie równiutko na wolnych obrotach pykając sobie : dum , dum , dum .....
Po chwili lekka przygazówka i trochę niemrawo reaguje na gaz ...ale przecież jest -13'c
PRECZ z chińską tandetą !